Bez skorupki

Świat jest brutalny, pełen przemocy. Nie ma tutaj tolerancji wobec wrażliwości. Dlatego trzeba nie raz schować ją ukradkiem pod marynarką, w kieszeni. Ochronić.

I tak wypełznie, jak drobna łza, jak kosmyk włosów co łaskocze policzki…

Kiedy jednak spotykasz podobną wrażliwość, kogoś, kto jak Ty, spogląda za horyzont, daleko, …nie da się jej upchnąć, schować, unikać…

Twoja wrażliwość zaczyna skakać, rezonować, wiercić się, drżeć z radości i zachwytu. Wygląda spojrzeniem, tęskni obecności, szuka i rwie się do spotkania. Do wzajemnego bycia. Zaczyna grać muzyka, jak świerszcze w trawie, jak wróble o poranku, jak szum zarośli nad jeziorem.

To takie spotkanie dwóch promyków, co karmią się poezją, nadzieją i ciszą. Bez tarczy, bez zbroi, bez skorupki. Bezpieczne, bo po obu stronach jest tylko radość i zachwyt. Mogły by tak trwać wiecznie, drgając w dziecięcej beztrosce.

Niestety wieczności nie ma w tym życiu. Dlatego jest wiara, nadzieja i miłość…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *